Nie mów mi że niebo jest granicą.

Skoro ślady stóp są na księżycu.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Rozdział Pierwszy.

..W końcu był tuż obok mnie, jego dłoń niesfornie pogładziła moje kolano. Opierając się o ścianę, wpatrywał się we mnie niczym w krajobraz. Krajobraz rozpaczy, nędzy i smutku. Był właścicielem nienagannego spojrzenia. Jego oczy, wydawały mi się jedynym schronieniem, od wszelkich myśli.
- Co się stało Megan? - Rzekł kojącym głosem, przyprawiającym o dreszcze mój umysł i ciało.
- Tęsknota za tym, co nie wróci jest przerażająca. - Szepnęłam, odwracając wzrok, ku wierzbie stojącej pod moim oknem. - Siedzę na tratwie nadziei i czuję, że tonę w morzu kłamstw. - Dodałam, mając pewność że tego nie usłyszał.
- Wszystko da się naprawić. Musisz tylko uwierzyć, to że tu siedzisz Ci nie pomoże.
- O moim bólu nie masz pojęcia, więc w tej sprawie milcz. - Natychmiastowo spojrzałam na chłopaka. Dogadywałam się z nim, lepiej niż z resztą członków One Direction. Zawsze mnie rozumiał, dlatego nie spodziewałam się po nim takiej reakcji.
- Przepraszam, masz rację. - Poczułam w jego głosie coś dziwnego. Był to zarazem smutek jak i współczucie. - Proszę, zejdź z parapetu. - Dodał, obniżając głos.
Zakryłam dłońmi moją twarz. To niesamowite, jak ludzie szybko tracą wszystko, goniąc za czymś co jest bez znaczenia. I chyba nawet nie chcę wiedzieć ile osób zasmuciłam moim zjebanym charakterem. Wiem, że wciąż komuś sprawiam ból, chociaż wcale tego nie chce. Przyglądałam się drzewom za szybą i spadającym liściom, przypominającym marzenia które straciły swoją wartość.
Zrobiło mi się zimno, na moich bladych dłoniach pojawiła się gęsia skórka. Wiedziałam że czym prędzej Zayn to zauważy i będzie mi po prostu kazał zejść.
- Dobrze. - Położyłam stopy na dywanie i delikatnie odsuwając ręce, zeskoczyłam na ziemie.
- Dziękuję. - Objął mnie jedną ręką w pasie i pociągnął ku kuchni.
- Nie jestem głodna.
- Nic nie jadłaś od wczoraj, a jest 18. - Spojrzał na mnie badawczym wzrokiem. - Megan.. - Westchnął. - Przecież znam Cię nie od dziś, wydawało mi się że jesteśmy przyjaciółmi. Nie mogę patrzeć, jak z każdym dniem jesteś coraz bardziej przygnębiona.
Nie wyksztusiłam z siebie ani jednego słowa.
- Tak, duśmy w sobie uczucia, Perfekcyjny pomysł. - Spojrzał na mnie z premedytacją w oczach.
- Ja.. - Dotknęłam delikatnie palcem swetra, rysując nie widzialne seruszko na jego piersi. - Przepraszam. - Uśmiechnęłam Się. Nie chce żeby się przeze mnie smucił. Nie, nie on. Jest dla mnie zbyt ważny i nie będzie kolejną osobą, która martwi się kimś takim jak ja.
- Jest już w porządku. - Przybrałam delikatne dołeczki na policzkach.
- Jeszcze wrócimy do tego tematu. - Podniósł brwi, wystawiając swój język. - Jesteś już spakowana?
- Ale że co? - Odrzekłam.
- No czy jesteś spakowana?
- Gdzie? - Byłam zdziwiona jego pytaniem.
- No na jutro! - Podniósł ton, klepiąc się głową w czoło. - Czy ty jeszcze nic nie wiesz?
- Nie mam pojęcia, o czym to do mnie mówisz.
- Jedziemy o 24 do Paryża, głupku.
- Co?! - Podskoczyłam z wrażenia. W Moim sercu obudziły się wszystkie martwe cząsteczki, a moja twarz przybrała różanego koloru. Paryż, miasto miłości. Jutro jest dzień zakochanych i paradoksalnie dzień rozpaczy dla ludzi nie posiadających swojej drugiej połówki. Nie mam nikogo, jestem sama aczkolwiek wcale to nie jest dla mnie taki smutny dzień. Pewnie znowu spędzę go oglądając romansidło, z Liamem, Louisem, Monic, Harrym, Niallem.. i Zaynem.
- Wspaniale! Biegnę się pakować! - Wbiegając na samą górę, wpadłam na Louisa, potrącając książkę, którą trzymał w dłoni.
- Przepraszam! - Krzyknęłam, nie odwracając się. Wpadłam do mojego pokoju i jak poparzona zaczęłam wyrzucać wszystko z szaf. W przeciągu 20 minut, byłam gotowa do wyjścia. Postanowiłam się przebrać i z szybkością światła wróciłam na dół. Byłam taka szczęśliwa!
- Monic! Monic! - Zauważyłam moją przyjaciółkę, leżącą na kanapie. - Ty śpisz? - Wybuchnęłam śmiechem.
- Co? - Otworzyła nagle oczy. - Ja, ja nie śpię. Tylko sobie..- Chwilę się zamyśliła. - Tylko sobie marzę, o.
- Ja marzę o jutrzejszym dniu. Tak wspaniale sobie go wyobrażam..



Mam nadzieję, że wam się podoba. Jednak żeby wiedzieć iż ktoś to czyta :
10 komentarzy = Następny rozdział.



Pozdrawiam, More-Love.



13.02.2012 o godz. 16:39


Krótki Prolog.

Siedziałam na parapecie okna, mimowolnie wpatrując się jak chmury szybują po niebie. Patrze Na siebie z obrzydzeniem. Widzę swoje oczy. A w nich swoją duszę. Widzę ją. Jest obrzydliwa. Ja jestem obrzydliwa. Jestem egoistką, przyznaję. Mam głęboko w dupie innych ludzi. Mogłabym zabijać i torturować, gdyby to było moim jedynym ratunkiem. Wyrzekłabym się wszystkiego. Wyparłabym się każdego. Zaprzeczyłabym wszystkim oskarżeniom, mało tego, zrzuciłabym winę na kogoś innego. Widzę to.? Jasne, że widzę, te wizje towarzyszą mi nie od dziś. Można znieść w życiu naprawdę wiele, dlatego nie powiem, że płaczę po nocach i nie mogę jeść. Nie będę pisała, że brak mi powietrza, że mój świat nie ma sensu. Takie jest już życie. Śmiejemy się by potem zalewać się łzami. Wywołujemy zazdrość, by potem zazdrościć. Kłamiemy by potem słuchać kłamstw. Kochamy by potem cierpieć. Nawet bez naszego udziału wszystko ułoży się tak, jak ma się ułożyć, i choćby człowiek nie wiem jak się starał, prędzej czy później ktoś zostanie zraniony. Moje rozmyślenia przerwał mi Zayn. Powolnym krokiem zbliżał się ku mnie.
- Megan.. Zejdziesz z Parapetu? - Powiedział cichym i ciepłym głosem.
- Nie wiem jeszcze, w którą stronę. - Spojrzałam w jasnobrązowe tęczówki chłopaka, który znajdował się coraz bliżej..



Tagi: Prolog.
12.02.2012 o godz. 14:16
Zayn Malik. ♥

Megan Deep. ♥

Louis Tomlinson. ♥

Niall Horan. ♥

Monic Lopez. ♥

Harry Styles. ♥

Liam Payne. ♥



! UWAGA !
Opowiadanie będzie pisane oczami Megan. Monic to jej najlepsza przyjaciółka. Dziewczyny przyjaźnią się z One Direction. Prolog już za chwilę.

Dziękuję, Zapraszam. More-Love. ♥
Tagi: Bohaterowie.
12.02.2012 o godz. 13:48
statystyki